Dramat Leclerca w Monaco. Ferrari rozczarował na własnym torze
Charles Leclerc pożegnał się z Grand Prix Monaco na 65. okrążeniu, kiedy jego Ferrari uderzyło w bandę na ostatnim zakręcie. Dla kierowcy z księstwa był to moment pełen frustracji – przyszło mu wypadać w jednym z najbardziej wyczekiwanych przez siebie wyścigów sezonu.
Do kraksy doszło tuż po wznowieniu jazdy, które nastąpiło w wyniku wcześniejszego wypadku Lance'a Strolla (okrążenie 60.). Leclerc szukał odpowiedniej pozycji przed prostą, aby jak najlepiej wykorzystać ponowny start, jednak nie potrafił kontrolować swojego bolidu. W wyniku zdarzenia sędziowie zmuszeni byli wznowić procedurę safety caru – był to już drugi przypadek takiej interwencji w trakcie wyścigu.
Obstawiaj sport u legalnego bukmachera
Sprawdź Fuksiarz →Monakijczyk nie krył swojego rozżalenia na канале radiowym zespołu. Były wyraźnie słychać frustrację kierowcy, który liczyć musiał na solidny wynik w miejscu, gdzie dorastał wśród samochodów Formula 1. To zaledwie kolejny zawód dla Ferrari na torze w Monte Carlo, które w ostatnich latach nie dostarcza kibicom z Włoch ani Monako powodów do radości.
Dla zespołu z Maranello wypadł to trudny weekend. Obie Ferrari – zarówno Leclerca, jak i jego zespołowego kolegę – zmagały się z problemami, które w decydujących momentach wyścigu uniemożliwiły im walkę o czołowe pozycje. Biorąc pod uwagę znaczenie Grand Prix Monaco w kalendarzu i emocjonalne zaangażowanie Leclerca, ta porażka będzie boleć szczególnie boleśnie.
Wypadek spowodował pracę dla ekip technicznych i przedłużył wyścig o kolejne okrążenia. Dla kibiców zespołu zielonych to niewątpliwie rozczarowujący moment, który będzie długo pamiętany jako jeden z bardziej bolących meczów sezonu – lub w tym wypadku, wyścigów.
Obstawiaj sport w Fuksiarzu
1000 PLN + 10 PLN freebet