Hamilton na swoim. Bez symulatora pokonał Leclerca w Kanadzie
Lewis Hamilton wybrał niekonwencjonalną strategię przygotowań do Grand Prix Kanady, rezygnując z użycia symulatora Ferrari. Decyzja Brytyjczyka wydaje się trafiać w dziesiątkę, przynajmniej jeśli oceniać będziemy jego wyniki w kwalifikacjach.
Zawodnik zespołu Scuderii wykazał się zdecydowaną przewagą nad swoim kolegą z zespołu Charlesem Leclercem. Hamilton outqualifikował monakijskiego kierowcę zarówno w sprincie (różnica 0,084 sekundy), jak i w głównych kwalifikacjach (0,108 sekundy). To nie było zwycięstwo jednego przejazdu – siedemnastokrotny mistrz świata był szybszy we wszystkich sześciu segmentach kwalifikacyjnych w ciągu całego weekendu na torze Gilles-Villeneuve'a.
Obstawiaj sport u legalnego bukmachera
Sprawdź Fuksiarz →Podejście Hamiltona do przygotowań stanowi ciekawy kontrast wobec tradycyjnych metod treningowych stosowanych w Formule 1. Zamiast spędzać godziny w symulatorze, pracując nad ustawieniami bolidu, siedemnastokrotny zwycięzca Grand Prix skupił się na innym podejściu do pokonania dystansu przygotowawczego. Jego wyniki sugerują, że czasem mniej może okazać się więcej, a intuicja oraz doświadczenie mogą zastąpić intensywne sesje wirtualne.
Wyniki w Kanadzie będą żadanym sygnałem dla całego zespołu Ferrari, że wprowadzane zmianami w samochodzie działają w pożądanym kierunku. Hamilton, który przeszedł do Scuderii przed tym sezonem, systematycznie się przystosowuje do nowego bolidu i jego charakterystyki. Jego dominacja nad Leclercem w kwalifikacjach dowodzi, że może liczyć na jeszcze większe sukcesy w kolejnych wyścigach.
Czasami w motoryzacyjnym sporcie górą bywają zmiany w rutynie i odejście od schematu. Przypadek Hamiltona w Kanadzie to doskonały przykład, że każdy kierowca powinien znaleźć sposób przygotowania, który mu odpowiada, a nie ślepo podążać za ustaloną procedurą.
Obstawiaj sport w Fuksiarzu
1000 PLN + 10 PLN freebet