Hamilton wraca do gry. Krytycy mogą sobie schować swoje słowa
Lewis Hamilton pokazuje, że liczba na metryczce wcale nie definiuje poziomu w Formule 1. Po triumfie w Grand Prix Katalonii британski kierowca Ferrari przywraca się do gry o czołowe pozycje, a ci, którzy jeszcze niedawno wysyłali go na emeryturę, muszą zedać swoje opinie.
Słowa Lando Norrisa, jego konkurenta z McLarena, doskonale podsumowują obecną sytuację. "Ma wielu krytyków. Teraz może im pokazać środkowy palec" - powiedział Brytyjczyk, który doskonale wie, jak trudno jest konkurować z hamiltonowskim doświadczeniem i umiejętnościami. Zwycięstwo na torze w Barcelonie to nie tylko dowód, że 41-letni kierowca wciąż ma w sobie luz do walki, ale także sygnał dla całej stawki, że Ferrari ma poważnego pretendenta do medali.
Obstawiaj sport u legalnego bukmachera
Sprawdź Fuksiarz →Hamilton znalazł się w sytuacji, którą z pewnością mało kto mógł sobie wyobrazić. Po latach dominacji w zespole Mercedes, przejście do włoskiego zespołu mogło być ostatnim rozdaniem w karierze. Jednak zamiast pożegnalnych okrążeń, Brytyjczyk pokazuje, że ma jeszcze wiele do udowodnienia. Jego umiejętność adaptacji do nowego samochodu, zespołu i strategii jest godna podziwu.
Wicemistrz Europy w boksie czy wybitny szachista - wszyscy najlepsi doradzą, że to mentalność decyduje o zwycięstwie, nie wiek. Hamilton to żywy dowód na tę zasadę. Jego powrót do formy w barwach Ferrari może zmienić scenariusz nadchodzącej części sezonu i uciszyć tych, którzy przedwcześnie wypisywali go z ścigania się o laury.
Teraz pytanie brzmi: czy Hamilton zdoła doprowadzić Ferrari do walki o mistrzostwo konstruktorów i kierowców? Kolejne wyścigi pokażą, czy była to akcja jednorazowa, czy początek czegoś znacznie większego. Jedno jest pewne - nikt już nie będzie patrzeć na brytyjskiego kierowcę jak na uzupełniającą część składu.
Obstawiaj sport w Fuksiarzu
1000 PLN + 10 PLN freebet