Arsenal rzuca punkty w spektakularnym stylu na Molineux
Arsenal wydawał się płynąć ku tytułowi mistrzowskiemu niczym statek w spokojnych wodach. Liderzy Premier League, z zapewnioną podróżą na Wembley, pewnie kroczący przez europejskie rozgrywki i obdarowani łaskawym losowaniem w Pucharze Anglii - wszystko wskazywało na to, że klub z północnego Londynu przeżywa swój złoty okres.
Niestety, piłka nożna lubi płatać figle, szczególnie gdy Arsenal musi rozegrać mecz, który Premier League przemycił w kalendarz niczym nieprzyjemną pigułkę w psiej karmie. Na deszczowym i wietrznym Molineux drużyna Mikela Artety zmierzyła się z Wolves - zespołem, który nie tylko jest najsłabszy w lidze, ale również walczy o to, aby nie przejść do historii jako jedna z najgorszych drużyn wszech czasów.
Obstawiaj mecze u legalnego bukmachera
Sprawdź Fuksiarz →Po zdobyciu dwubramkowego prowadzenia jedyną logiczną kwestią było to, ile jeszcze goli Kanonierzy wbią bezbronnym gospodarzom. Zamiast tego logika ustąpiła miejsca spektakularnemu załamaniu, zarówno na boisku jak i poza nim. Arsenal w sposób niewytłumaczalny przekształcił to, co powinno być spokojnym spacerem, w dramatyczny remis 2:2.
Taki scenariusz to już niemal znak rozpoznawczy Arsenalu - klub nie ogranicza się do zwykłego tracenia punktów, lecz urządza prawdziwe teatralne przedstawienia samosabotażu. Wolves, którzy całą jesień i zimę wyglądali jak drużyna skazana na degradację, nagle znaleźli w sobie siłę, aby odebrać bardzo ważne punkty pretendentowi do tytułu mistrzowskiego.
Wspomniani zawodnicy
Postaw na swój klub!
1000 PLN + 10 PLN freebet